Dzisiaj historia z życia wzięta – czyli ponad dzień pracy programisty. Akcja będzie wartka, a potencjalnemu czytelnikowi zalecam wczytanie do pamięci RAM wewnątrz głów dll’ek z zasobami o WPF’ie.
Zaczęło się niewinnie, przyszło zgłoszenie od testerów, że aplikacja zajmuje strasznie dużo pamięci, a przy wykonywaniu pewnej operacji ta zajętość jeszcze rośnie i wielce nazywać to chcieli memory leakiem. Jako programista raczej nie dowierzałem, przecież w dot-necie tak być nie może, zgodnie z teorią pamięć sama się zwalnia, Pan Garbage Collector robi wszystko za nas… pomijając fakt że programista generalnie nie wierzy testerom, którzy zawsze szukają dziury w całym…
ot… teoretycznie…
Godzina 1
kawa i te sprawy… partyjka piłkarzyków, przecież zadanie na pewno zostanie odbite!
Godzina 2
Sprawdzam – i już widzę, że jednak coś jest na rzeczy. Coś się nie zwalnia. Dziwne…
Godzina 3
No tak – testerzy jak to w ich zwyczaju coś znaleźli, ale sami nie wiedzieli co. Nie trzeba nawet wykonywać zgłoszonej akcji… wystarczy wejść do okienka i wyjść z niego. I tak kilka razy i task manager poda nam jakieś fantastyczne, zawrotne sumy pożeranej przez naszą aplikację pamięci.
Godzina 4
Kod przeanalizowany, wszystko co trzeba zdaje się być zwalniane. Wszystko gra, a jednak… jednak nie… Powoli pojawiają się jednak promyki nadziei na znalezienie przyczyny.
Godzina 5
Nadzieja rośnie, podejrzany jest namierzony – udało się zablokować przeciek. Ale coś jednak tutaj nie pasuje, coś jest nie-tak. Bug niby zwalczony, ale wewnątrz płonie ogień buntu, że przecież to nie była faktyczna przyczyna. Trzeba sięgnąć po cięższą artylerię. Trzeba skombinować jakiegoś profilera z opcją analizy pamięci. Na pierwszy ogień idzie ANTS Memory Profiler firmy Red Gate („tej od .NET Reflectora”). Piłkarzyki, kawa… w końcu musi się pobrać i zainstalować (tak trochę tej kawy dzisiaj… to piątek, zmęczenie tygodnia się kumuluje, a rano wstałem o 5:15… pobiegać…)
Godzina 6
Profiler odpalony, bardzo pozytywne zaskoczenie, intuicyjność pierwsza klasa, bez czytania tutoriali, bez instrukcji w ciągu kilku minut znajduję – prawdziwą przyczynę błędu. Otóż okienko WPF zostaje w pamięci, a jest trzymane przez… przez jego własną kontrolkę! Przecież to niemożliwe… przecież „GC” wykrywa i cykliczne referencje i w ogóle te wszystkie szmery bajery…
Mija jeszcze kilka chwil zanim ogarnę cały temat…
Sprawdzam co to za kontrolka, Google, dokumentacja MSDN i robi mi się smutno, dopisuję 1 (słownie jedną) linię kodu i „fixuję buga w JIRA’ze”.
Po przydługim wstępie wytłumaczenie na przykładzie, dla uproszczenia malutka aplikacja WPF – 2 formatki i jedna klasa oczywiście:
Okienko główne z buttonem i akcją otwierającą nowe okienko:
<Window x:Class=”MemoryLeaking.Window1″
xmlns=”http://schemas.microsoft.com/winfx/2006/xaml/presentation”
xmlns:x=”http://schemas.microsoft.com/winfx/2006/xaml”
Title=”Window1″ Height=”170″ Width=”306″>
<Grid>
<Button Margin=”50,50,50,50″ Click=”Button_Click”>Take the RAM!</Button>
</Grid>
</Window>
namespace MemoryLeaking
{
/// <summary>
/// Interaction logic for Window1.xaml
/// </summary>
public partial class Window1 : Window
{
public Window1()
{
InitializeComponent();
}
private void Button_Click(object sender, RoutedEventArgs e)
{
new MemoryTakingWindow().ShowDialog();
GC.Collect();
}
}
}
Klasa „zjadająca RAM” (banalnie prosta – lista stringów, do każdego przypisujemy GUID):
namespace MemoryLeaking
{
class MemoryTakingClass
{
private List<string> MemoryTaker;
public MemoryTakingClass()
{
MemoryTaker = new List<string>(100000);
for (int i = 0; i < 100000; i++)
{
MemoryTaker.Add(Guid.NewGuid().ToString());
}
}
}
}
Okienko „zjadające RAM”:
<Window x:Class=”MemoryLeaking.MemoryTakingWindow”
xmlns=”http://schemas.microsoft.com/winfx/2006/xaml/presentation”
xmlns:x=”http://schemas.microsoft.com/winfx/2006/xaml”
xmlns:winForms=”clr-namespace:System.Windows.Forms;assembly=System.Windows.Forms”
Title=”MemoryTakingWindow” Height=”134″ Width=”306″>
<Grid>
<WindowsFormsHost Name=”host”></WindowsFormsHost>
</Grid>
</Window>
namespace MemoryLeaking
{
/// <summary>
/// Interaction logic for MemoryTakingWindow.xaml
/// </summary>
public partial class MemoryTakingWindow : Window
{
public MemoryTakingWindow()
{
InitializeComponent();
this.DataContext = new MemoryTakingClass();
}
}
}
Wszystkich estetów wyczulonych na GC.Collect() proszę o wybaczenie. Użycie tego wywołania w naszym przykładzie ma bardzo głęboki sens – chodzi o to, by mieć pewność, że w pamięci zajmowanej przez proces będą zajęte wyłącznie bajty rzeczywiście zajęte. Zresztą czasem takie wywołanie ma głębszy sens, chociaż oczywiście lepiej go unikać i projektować aplikację tak, by nie było ono potrzebne. To jednak temat na osobne dyskusje.
Dla wyjaśnienia – oprócz przekopiowania powyższego kodu do własnej aplikacji należy jeszcze dodać do projektu referencję do biblioteki WindowsFormsIntegration (z niej pochodzi ta dziwna kontrolka <WindowsFormsHost>. Kontrolka służy do hostowania kontrolek pochodzących z tradycyjnych “winformsów” w kontrolkach / oknach WPF.
I teraz – do dzieła. Najpierw wykres zużycia pamięci dla takiej aplikacji, po kilku wywołaniach okna MemoryTakingWindow:
Gdybyśmy byli budowniczymi moglibyśmy się cieszyć z (prawie) równych schodów, jednak jako programiści wpadamy właśnie w konsternację… przecież to niemożliwe, żeby takie cyrki działy w aplikacji .NET!
Dokładnie to samo czułem. Pierwsza myśl skierowała mnie na DataContext (tutaj oczywiście uproszczony), gdyż w rzeczywistej aplikacji klasa do niego podpinana zabierała najwięcej pamięci i przechowywała olbrzymie ilości danych. Dokonałem małej modyfikacji w celu weryfikacji podejrzeń – mianowicie do klasy DataContext dodałem finalizer (u nas byłby to ~MemoryTakingClass(){ }) i postawiłem tam breakpointa. Breakpoint po kilku minutach miał wciąż tyle trafień, co nasz reprezentacja w ostatnim meczu z Litwą (dla mniej zorientowanych – 0).
Pierwsza myśl była banalnie prosta, skoro tam gdzieś jakieś zależności się trzymają, to przecież wystarczy odpiąć DataContext od kontrolki! Czyli dodać taki kod:
Closed += ((sender, e) =>
{
this.DataContext = null;
});
na przykład gdzieś w konstruktorze naszego okienka MemoryTakingWindow. Postęp jest natychmiastowy – po powtórzeniu doświadczenia otrzymujemy dużo ładniejszy wynik w postaci ząbków:
Pięknieje także liczba trafień w breakpointa – staje się dokładnie równa liczbie wywołań okna.
Na tym etapie można by zamknąć zadanie i przejść dalej. Jednak bardziej dociekliwym jednostkom jest wciąż mało i wciąż coś nie gra. Dlaczego przecież wcześniej obiekt klasy MemoryTakingClass nie był zwalniany? Dlaczego ciągle coś go trzymało, fakt uwolnienia go po odpięciu od DataContext jest podejrzany – oznacza przecież, że… coś ciągle trzyma okienko! Tylko co i dlaczego, no i czy na pewno.
Tutaj właśnie sięgnąłem po grubą altyrerię w postaci ANTS Memory Profilera. Po uruchomieniu aplikacji w Profilerze wykonujemy “doświadczenie” (otwarcie kilkukrotne okienka) i używamy funkcji “Take memory snapshot”, po czym w szukamy naszych klas na liście:
Tutaj wybieramy naszego “podejrzanego” i wykorzystujemy opcję “Instance list”, która zwraca nam listę wszystkich instancji klasy istniejących w momencie stworzenia snapshota.
I cóż to?! W pamięci zalega nam 5 obiektów okna! Wiemy już gdzie leży przyczyna całej tej udręki – a odpinanie DataContext nie było fixem, a tylko ograniczeniem uciążliwości błędu – pozbywamy się z pamięci najcięższych obiektów, ale niestety nie wszystkich. Pozostaje ostatni krok – odpowiedź na pytanie – co powstrzymuje nasze okno przed zwolnieniem? Musimy prześledzić wszelkie referencje do niego. Gdyby przyszło nam w tym momencie analizować kod…
Całe szczęście możemy wykorzystać ostatnią “prezentowaną” dziś opcję ANTS Profilera – “Instance Retention Graph”. Jest to graf przedstawiający łańcuchy obiektów wstrzymujących Garbage Collectora przed “skolekcjonowaniem” naszych obiektów. Analizując ten graf wypatrujemy wszystkich niepewnych połączeń, w naszym przypadku wygląda to tak:
Już pierwszy stopień od okna pokazuje kontrolkę WindowsFormsHost, co rodzi pytanie – dlaczego kontrolka będąca “dzieckiem” naszego okna miałaby niby blokować jego sprzątnięcie?
Patrzymy “stopień wyżej” na klasę “WinFormsAdapter”, której pole _host zawiera referencję do naszego hosta – klasa ta nam zapewne za wiele nie mówi (co nie dziwi, gdyż jest to wewnętrzna klasa w WindowsFormsIntegration).
Stopień wyżej widzimy klasę ProcessInputEventHandler, po nazwie i polu (_target) sądzić można, że metoda klasy WinFormsAdapter obsługuje zdarzenie PostProcessInput pochodzące z klasy InputManager.
Gdyby bardziej zgłębić kalsę InputManagera – okazuje się, ze ma ona statyczne pole Current i do niego właśnie podpina się WindowsFormsHost za posrednictwem klasy WinFormsAdapter, z tego powodu referencja do kontrolki jest trzymana “na zawsze”, a co za tym idzie blokuje całe nasze okno. Co gorsza okno blokowało obiekt podpięty do DataContext, a obiekt ten mały zdecydowanie nie był!
Gdyby za każdym razem zanim użyje się kontrolki przestudiować MSDN można by zauważyć, że klasa dziedziczy po HwndHost, który jak wszyscy wiemy implementuje interfejs IDisposable… zaraz nie wszyscy? i wcale mnie to nie dziwi… w każdym razie – jeżeli nawet pośrednio nasza kontrolka dziedziczy po IDisposable, to po skończeniu pracy z naszą kontrolką wystarczy wywołać metodę Dispose() i wszystko będzie działać jak należy.
Zmieniamy zatem naszą obsługę zdarzenia Closed na następującą:
Closed += ((sender, e) =>
{
this.host.Dispose();
});
i wszystko gra – wykres zajmowanej pamięci właściwie się nie zmieni w porównaniu do poprzedniego (niepełnego) fixa, gdyż nasze okienko samo w sobie pamięci za wiele nie pochłania (brak zauważalnych efektów), ale już wynik działania profilera – owszem. Na liście klas nie znajdziemy już pozycji MemoryTakingWindow (pod warunkiem, że okienko nie jest otwarte podczas pobierania snapshota, oczywiście).
Kilka wniosków na koniec:
- Panowie z Red Gate mają głowy na karku. Wiedzą co programiści lubią – ich narzędzia są świetnie wykonane, bardzo funkcjonalne, a zarazem intuicyjne i estetyczne. W celu znalezienia mojego błędu nie potrzebowałem korzystać z żadnej dokumentacji, czy instrukcji. Wszystko wydawało się super-naturalne!
- kontrolka WindowsFormsHost lubi zrobić psikusa. Należy pamiętać, że przy zamykaniu okna należy wywołać metodę Dispose (wg. informacji znalezionych „na Google’u” bywa tak, że trzeba ją najpierw jeszcze ręcznie usunąć z nadrzędnego grida, czy innego kontenera, jednak nie ręczę za prawdziwość tej informacji, tylko przestrzegam przed ewentualnością). Nie jest to wiedza “oczywista” i raczej wymaga przekazania informacji przez kogoś, bądź też kilku godzin męki – jak w moim przypadku.
- WPF jest “fajny” i daje sporo możliwości, ale czyha tu na programistę wiele przykrych niespodzianek, które mogą napsuć krwi. Nie jest to jedyny tego przykład
- teoretycznie winą programisty są konsekwencje nie zwolnienia zasobów i nie wywołania metody Dispose w klasie implementującej interfejs IDisposable.
I… kilka usprawiedliwień:
- kontrolka WindowsFormsHost, jak to przystało na kontrolkę WPF dodawana jest w XAML‘u – a z tego poziomu raczej ciężko stwierdzić, że akurat TA kontrolka rozwija jakiś tam interfejs. Metod również nie zobaczymy w intelisensie – nawet przypadkiem…
- oczywiście wypadało zajrzeć na dokumentację kontrolki przed jej użyciem – szczególnie takiej „wyjątkowej” – ale jak to już było wyżej zaznaczone, WindowsFormsHost nie implementuje IDisposable bezpośrednio, a poprzez klasę bazową, więc i w dokumentacji na pierwszy rzut oka nie widzimy nic nakierowującego nas.
- podpinanie się pod zdarzenia statycznych pól jest generalnie mechanizmem „trochę dziwnym” i ryzykownym i dość często odradzanym. Jeśli o mnie chodzi – mam wrażenie, że kod pod WindowsFormsHost mógłby być napisany troszkę lepiej – w celu zniwelowania tego ryzyka.
- kontrolki implementujące interfejs IDisposable to rzadkość i raczej niewielu programistów spodziewa się takiego psikusa.
- Czytelnikowi wydać się może dziwne – przecież w przykładzie na pierwszy rzut oka widać, że to WidnowsFormsHost coś tu miesza, jednak w naszej prawdziwej aplikacji – jak to w życiu rzeczywistym – kontrolka nie rzucała się w oczy… była dodana do formatki pośrednio (stanowiła element innej kontrolki dodanej do okienka), ponadto stanowiła jedną z kilkudziesięciu kontrolek, a przy tym zdecydowanie nie istotna, pokazywała się tylko na kilka chwil i miała rozmiar kilkunastu px…)
- to nie ja dodałem kontrolkę do tamtego formularza ;)
- nadmierne pseudo-poczucie humoru we wpisie jest implikacją pory oraz dnia, w którym powstawał. Czyli „jakiś weekendowy wieczór” ;)





4
komentarzy